Potter nie jest już dla dzieci, Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a - recenzja

Do kin wchodzi trzecia część Fantastycznych zwierząt, w której Newt Scamander i plejada stworów mierzą się z nową twarzą Grindelwalda. Jak wypadła? O tym nie powinny przekonywać się dzieci.

news
Michał Mańka 6 kwietnia 2022
9

O ponadczasowości serii o Harrym Potterze nie trzeba nikomu mówić. Dzieła J.K. Rowling podbijają świat od wielu lat, nawet jeśli sama autorka wypadła teraz z łask. Powstały filmy, sztuka na West Endzie, tysiące odmian zabawek – nic więc dziwnego, że zdecydowano się na spin-offy/prequele, które dalej rozbudowują świat i zarabiają pieniądze. Pierwsze dwie odsłony przygód magizoologa Newta Scamandera były ledwie poprawne; szczególnie druga odsłona serii zawiodła wielu „potterheadów”. Tajemnice Dumbledore’a naprawiają część błędów poprzedniczki i stają się całkiem przyjemnym widowiskiem dla fanów świata magii – choć nie spodziewajcie się niczego, co choć zbliży się do kultowości filmów o szkolnych przygodach Pottera. W dodatku odcina się od młodszej części widowni.

Tajemnice Dumbledore’a to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń, z którymi bohaterowie mierzyli się wcześniej. Grindelwald zbiera coraz większą armię, by przeprowadzić swoją rewolucję przeciwko mugolom, a do tego jego fanatyczni poplecznicy rosną w siłę. Wydaje się, że nic nie stanie im na przeszkodzie, szczególnie że wspiera ich Credence, a sam Dumbledore odmawia aktywnej walki z Grindelwaldem. Film przepriorytetyzował trochę poszczególne historie, na których skupia się cała opowieść. O ile kwestia mocy i genealogii bohatera granego przez Ezrę Millera nadal jest jednym z wątków, mocno stracił on na ważności, ustępując miejsca postaciom już znanym oraz tym zupełnie nowym, a trochę inne podejście do Jacoba Kowalskiego rozbudowuje go w końcu do czegoś więcej niż do roli komediowego przerywnika w magicznym świecie.

Potter nie jest już dla dzieci, Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a - recenzja - ilustracja #1

W trakcie seansu ta odsłona serii mocno zaczęła przywodzić mi na myśl gwiezdnowojenne prequele George’a Lucasa. Ogromna część opowieści kręci się tutaj wokół polityki, a bohaterowie gonią z miejsca na miejsce w próbie znalezienia sposobu na pozbycie się powoli umacniającego władzę „Imperatora”.

Wyraźna obecność Dumbledore’a w tej historii jest miłym ukłonem w kierunku fanów świata Rowling. W ciągu ponad dwóch godzin seansu dowiemy się tego i owego o jego relacji z bratem i z Grindelwaldem, profesor ot tak rozda komuś punkty w Hogwarcie i jak zawsze będzie niezwykle tajemniczy. Jude Law sprawdza się w tej roli znakomicie i widać elementy łączące jego wersję z kreacją starszego Michaela Gambona, którego interpretację postaci wolę bardziej od tej Richarda Harrisa (nawet jeśli nie do końca spokojnie pyta Harry’ego, czy to on wrzucił swoje nazwisko do czary ognia). Ogromną korzyścią dla serii jest również zamiana Johnny’ego Deppa na Madsa Mikkelsena w roli głównego villaina. Egzotyczny wygląd Deppa średnio mnie przekonywał, a Mikkelsen od pierwszego pojawienia się na ekranie wprowadza aurę złodupności, z którą po prostu trzeba się liczyć.

Tajemnice Dumbledore’a od samego początku narzucają jeszcze bardziej mroczny ton niż wcześniej. Zabranie swoich pociech na seans tylko dlatego, że „to przecież taki trochę inny Harry Potter” może okazać się złą decyzją, szczególnie że już samo otwarcie filmu jest niezwykle brutalne, a to tylko jedna z wielu scen, których najmłodsi nie powinni oglądać. Jasne, film ma rating PG-13, więc dla nastolatków to może być coś bardziej zrozumiałego, ale doskonale wiemy, jak w naszym kraju zwraca się uwagę na ograniczenia wiekowe, więc pewnie na seansie zobaczycie kilku siedmiolatków, których wcale nie powinno tam być. Do tego sama tematyka filmu, wszechobecna polityka i ciężkie wątki rodzinne… W rezultacie dostajemy film skierowany raczej do tych, którzy dorastali wraz z Harrym Potterem i teraz chcą czegoś więcej w ukochanym uniwersum. I dokładnie na tym sentymencie gra Warner – to przecież dopiero trzy filmy z planowanych pięciu.

Jeśli więc polubiliście świat magii i mugoli, jeśli jesteście w stanie przez sen wymienić wszystkie horkruksy, członków rodziny Weasleyów i przynajmniej raz w roku wracacie do obejrzenia wszystkich ośmiu filmów z Danielem Radcliffem i spółką, to najnowsze Fantastyczne zwierzęta spodobają Wam się najbardziej z całej nowej serii. Więcej tu zwierząt (całkiem fantastycznych), mnóstwo imponującej wizualnie magii, sporo humoru, trochę patosu, jest nawet kilka wyciskaczy łez, a to wszystko pod grubą warstwą mrocznej opowieści o człowieku, który chyba stał się większym zagrożeniem niż późniejszy Voldemort.

OCENA: 6,5/10

OD AUTORA

Pierwsze dwie książki o Harrym Potterze, które wiele lat temu otrzymałem na Gwiazdkę, były dla mnie najgorszym i najlepszym prezentem jednocześnie. Najgorszym – bo jako dziecko bardzo nie lubiłem czytać, a najlepszym – bo właśnie przez HP czytać zacząłem. Z wielkim sentymentem wracam do magicznych książek i filmów. Jak na typowego nerda przystało, chcę się wybrać do Wizarding World i zagrać w tym roku w Hogwarts Legacy. Poprzednie części Fantastycznych zwierząt przypominałem sobie przed kilkunastoma dniami i są dokładnie takie, jakimi je zapamiętałem – nic specjalnego, ale nie przeszkadza, że są.

Michał Mańka

Michał Mańka

Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w kwietniu 2015 roku od odpowiadania na maile i przygotowywania raportów w Excelu. Później zajmował się serwisem Gameplay.pl, działem publicystyki na Gamepressure.com i jego kanałem na YouTube, w międzyczasie rozwijając swoje umiejętności w tvgry.pl. Od 2019 roku odpowiadał za stworzenie i rozwijanie kanału tvfilmy, a od 2022 roku jest redaktorem prowadzącym dział wideo, w którego skład w tym momencie wchodzi tvgry, tvgry+, tvfilmy oraz tvtech. Zatrudnienie w GRYOnline.pl po części zawdzięcza filologii angielskiej. Mimo że obecnie pracuje na wielu frontach, najbliższy jego sercu nadal pozostaje gaming. W wolnych chwilach czyta książki, ogląda seriale i gra na kilku instrumentach. Nieprzerwanie od lat marzy o posiadaniu Mustanga.

Najlepsze komedie na Netflixie 2024, nasz ranking TOP 10

Najlepsze komedie na Netflixie 2024, nasz ranking TOP 10

Reniferek to nowy hit Netflixa. Thriller psychologiczny o stalkerce ma 100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes i opowiada wstrząsającą historię

Reniferek to nowy hit Netflixa. Thriller psychologiczny o stalkerce ma 100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes i opowiada wstrząsającą historię

Najlepsze komedie 2024, nasze top 10

Najlepsze komedie 2024, nasze top 10

Sand Land - recenzja filmu. Anime twórcy Dragon Balla przypomniało mi o dzieciństwie

Sand Land - recenzja filmu. Anime twórcy Dragon Balla przypomniało mi o dzieciństwie

Problem trzech ciał - recenzja. Serial Netflixa to niezła adaptacja trudnego do przełożenia SF

Problem trzech ciał - recenzja. Serial Netflixa to niezła adaptacja trudnego do przełożenia SF