Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon Disney+ TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 25 listopada 2022, 11:59

Wednesday Netflixa to dla mnie uboga kuzynka Harry’ego Pottera

Netflix wziął na warsztat świat Rodziny Addamsów. Zamiast wykorzystać atuty franczyzy i wyprodukować coś wyjątkowego, stworzył kolejną przeciętną dramę dla nastolatków. Wednesday to popłuczyny po Harrym Potterze.

Źrodło fot. Wednesday, showrunnerzy: Alfred Gough i Miles Millar, Netflix 2022
i

Wednesday nie jest serialem stworzonym z myślą o fanach Rodziny Addamsów i stylu Tima Burtona. Zamiar był zdecydowanie inny – Netflix potrzebował w swojej ofercie kolejnej paranormalnej teen dramy, dlatego wyprodukował tytuł bliski przygodom Harry’ego Pottera, przynajmniej pod względem założeń. Realizacyjnie otrzymaliśmy herbatę z torebki, z której zaparzono wcześniej już dwie inne herbaty. Młodzieżówki fantasy mogą być dobre, ale ta do nich nie należy.

Trudy dorastania w Akademii Nevermore

Z czego powinien składać się serial fantasy dla młodzieży? Zacznijmy od nastoletnich postaci, które zmagają się z problemami właściwymi dla osób w swoim wieku – czyli brakiem akceptacji czy kłopotami sercowymi. Do kociołka z plakietką „paranormalna teen drama” dorzućmy motywy przyjaźni, nieporozumienia oraz lekcję dotyczącą mówienia o uczuciach. Do tego magiczna szkoła w roli miejsca akcji oraz różne niebezpieczeństwa i tajemnice sprzed lat.

Twórcy Wednesday skorzystali z tej recepty, rezygnując z potencjału, jaki niesie świat Rodziny Addamsów. Scenariusz serialu spokojnie można byłoby dopasować pod inną franczyzę albo w ogóle zrobić podbudowę pod nową markę. Co prawda wyróżnikiem ma być protagonistka, ale…

Wednesday ubiera się gotycko, przybiera grobową minę, rzuca groźbami i pesymistycznymi tekstami oraz manifestuje swoje zamiłowanie do wszystkiego, co mroczne, ale to tylko fasada. Bohaterka bardzo chce być kimś, kim nie jest. Jej poza waha się między teatralnością, która mogłaby być świadoma, a powtarzaniem oklepanych frazesów przypominających memy o Schopenhauerze. Ta dziewczyna, trafiająca w środek akcji, szybko zyskująca zainteresowanie dwójki chłopaków i dysponująca zdolnościami, które mogą zapobiec złym wydarzeniom, to następczyni Sabriny (Chilling Adventures of Sabrina) i Clary Fray (Shadowhunters), choć nie tak irytująca.

Wednesday Netflixa to dla mnie uboga kuzynka Harry’ego Pottera - ilustracja #1
Wednesday, reż. Tim Burton, James Marshall, Gandja Monteiro, Netflix, 2022

Teksty bohaterki momentami są okrutnie wymuszone – bo przecież na nieustannym sarkazmie oparto jej osobowość. Jednocześnie obrana konwencja serialu wymaga kierowania Wednesday i jej otoczenia w stronę moralistycznych banałów, którym brakuje lekkości. Za mało wysiłku włożono w uwiarygodnienie problemów i umieszczenie ich w nadnaturalnym kontekście (co by je wyróżniło). Nie trzeba też być Sherlockiem, żeby dostrzec, jakie cele stoją za danymi wątkami, więc łatwo możemy domyślić się całego rozwoju sytuacji.

W trudach dorastania dostajemy same klisze. Nihil novi. Nie byłoby to wcale złe, gdyby ożywiono Akademię Nevermore, dokąd trafia Wednesday, i okoliczne miasteczko. Gdyby zgromadzone w produkcji postacie nie miały jednowymiarowych charakterów, mających służyć głównie przedstawieniu tematów typowych dla teen dramy.

Ktoś zamawiał klona Harry’ego Pottera?

Podobieństwa w stosunku do serii o Harrym Potterze są zadziwiające. Wednesday trafia do szkoły, do której uczęszczali również jej rodzice, więc musi mierzyć się z pozostawionym przez nich dziedzictwem. Pojawia się wątek rywalizacji na wzór walki o Puchar Domów. Jeden z odcinków sezonu został poświęcony tematyce balu. Ponadto wujek Wednesday jest ściganym przestępcą (dobra, wiem, że to trochę naciągane), a w okolicy dochodzi do ataków jak w Komnacie Tajemnic. Trzeba też odnotować zgrupowanie a la Zakon Feniksa czy trudne relacje między zwykłymi ludźmi a tymi, którzy dysponują naturalnymi zdolnościami (czarodzieje kontra mugole).

Tylko że Harry Potter długo i cierpliwie budował swoją wielką opowieść. Po drodze dostawaliśmy niespodzianki takie jak tożsamość i narodziny Lorda Voldemorta albo gnębienie, którego doświadczył w młodości Severus Snape. To dwa przykłady z brzegu, dzięki którym historia słynnego czarodzieja nabierała głębi. Z kolei Wednesday prześlizguje się po swoich tematach. Mechanicznie odbębnia punkty na liście „fantasy dla młodzieży”. Rezygnuje z rozmachu i wykorzystania fantastyki, sprowadzając chociażby potencjalnie ciekawą szkolną rywalizację między bohaterami do… wyścigu kajakowego.

Wednesday Netflixa to dla mnie uboga kuzynka Harry’ego Pottera - ilustracja #2
Wednesday, reż. Tim Burton, James Marshall, Gandja Monteiro, Netflix, 2022

Kryminalna zagadka ma kilkakrotnie zaskoczyć, ale cóż z tego, skoro widz nie jest odpowiednio zaangażowany w historię albo – co gorsza – jej nie dowierza. Znów chodzi o mankament toczący Wednesday od samego początku. Intencje twórców są zbyt widoczne i to one rządzą fabułą. Zwroty akcji zdają się wynikać nie z toku wydarzeń, lecz wyłącznie z chęci zapewnienia nam niespodzianek. Nie ma w tym za grosz subtelności, a bawiąca się w detektywa bohaterka zbyt łatwo daje się wpuścić w maliny.

Wednesday nie jest zupełną tragedią. Komputerowe efekty nie szpecą serialu. Łagodny mrok w wydaniu dla nastolatków prezentuje się całkiem estetycznie. I wreszcie – mimo wszystkich schematów realizowanych zbyt pospiesznie, a nawet zapychaczy typowych dla Netfliksa, tę pozycję ogląda się sprawnie, zaledwie z niewielkimi bólami. Jednak przede wszystkim ma ona szansę trafić do swojej grupy odbiorców. Dorastający widzowie odnajdą tutaj własne problemy czy refleksje, które ujęte w nawias fantastyki mogą okazać się pociągające. Na recenzowanej produkcji zawiodą się osoby oczekujące czegoś więcej. Unikalnego charakteru. Inteligentnego humoru. Niezapomnianej przygody z przekonującymi postaciami.

Ocena: 4,5/10

Krzysztof Lewandowski

Krzysztof Lewandowski

Pisanie w sieci zaczął na portalu GameExe.pl w wieku 14 lat. Najpierw recenzował książki, ale na tym nie poprzestał i na różnych portalach internetowych oceniał gry, filmy, seriale czy komiksy. Zainteresowania pchnęły go na studia – dziennikarstwo i filologię polską realizowane na UKSW i UW. Tam napisał m.in. pracę dyplomową poświęconą współczesnej roli czarno-białego kina. W GOL-u pracuje od sierpnia 2021 r. Pisze newsy i artykuły oraz recenzje gier, filmów i seriali. Najbardziej podobają mu się motywy surrealistyczne i nieliniowe RPG-i, a jego ulubionym dziełem pozostaje „Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego. Jest autorem artykułu naukowego „Dynamika internetu a zachowania językowe" opublikowanego w książce „Relacje w cyberprzestrzeni”. Współtworzył słownik nazw miejscowych warszawskiej dzielnicy Wawer. Próbował sił z wierszami, ale w przyszłości wolałby napisać powieść z baśniowymi elementami i na epicką skalę.

więcej