Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze

Reżyser Francis Lawrence powraca z ekranizacją prequela Igrzysk śmierci, utrzymującą naprawdę wysoki poziom. Cofnijmy się w czasie o 64 lata i wysłuchajmy tej niezwykłej ballady.

science fiction
Milena Malinowska 17 listopada 2023
8
Źrodło fot. Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023
i

Najnowsze Igrzyska śmierci mają miejsce w tym samym uniwersum co poprzednie części, jednakże dzieją się 64 lata wcześniej niż Kosogłos. Ta odsłona jest znacznie dojrzalsza i okrutnie głęboka, ponieważ za jej sprawą stajemy się naocznymi świadkami wybuchu ludzkiego upodlenia i bestialstwa, które wcale nie zniknie wraz z zakończeniem filmu. Obsada okazuje się znakomita, bo oprócz dwójki głównych aktorów pojawiają się w niej także m.in. Hunter Schafer, Viola Davis, Peter Dinklage i Jason Schwartzman. Tym razem naszym przewodnikiem po państwie Panem nie będzie żaden uciemiężony mieszkaniec dystryktu, rebeliant walczący o wolność czy zwycięzca igrzysk, który zmaga się z traumatycznymi wspomnieniami.

Przez tę opowieść poprowadzi nas nie kto inny, jak osiemnastoletni Coriolanus Snow, o którym jeszcze nie wiadomo, że po latach przeistoczy się w bestię w ludzkiej skórze, bezwzględnego i wpływowego oprawcę w białych rękawiczkach – prezydenta Snowa. Jedyne, co może zdradzać jego przyszłość, to przyciągające wzrok głębokie jasnobłękitne oczy. Zawsze chłodne. Niczym wieczna zmarzlina.

Niech rozpoczną się igrzyska

O Igrzyskach śmierci słyszał chyba każdy. Wszystko zaczęło się od Suzanne Collins i jej książki z 2008 roku pod tytułem Igrzyska śmierci (ang. The Hunger Games), co dało początek bestsellerowej trylogii. Nadzwyczajna plejada świetnych aktorów niestety nie dała rady utrzymać adaptacji całej serii filmów na wysokim poziomie, a szkoda, bo książki na to zasłużyły. Podzielony finalnie na dwie części Kosogłos nie zaspokoił apetytu fanów na huczny finisz i kompletne zakończenie całej historii. Ale uwaga – w 2020 roku, po 12 latach od wydania pierwszej powieści cyklu, Suzanne Collins ofiarowuje nam Balladę ptaków i węży (The Ballad of Songbirds and Snakes). Dziś możemy się cieszyć niebanalną ekranizacją tego dzieła.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #1
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Epoka śniegu i mrozu

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży w reżyserii Francisa Lawrence’a opowie nam historię fikcyjną, choć w całej tej fikcyjności bardzo życiową, brutalną i mocną, nieraz zapierającą dech. Wracamy do pełnego podziałów państwa Panem, gdzie bogaty i dumny Kapitol zarządza dwunastoma dystryktami, które specjalizują się w różnych dziedzinach gospodarki, a mówiąc wprost: pracują na rzecz niemalże „wyższej rasy”, same walcząc o przetrwanie. Oprócz tego co roku organizowane są tak zwane Głodowe Igrzyska, które mają na celu przypominanie mieszkańcom dystryktów o przegranej przez nich wojnie z Kapitolem. Na tak zwanych dożynkach wybieranych jest 24 trybutów, jedna kobieta i jeden mężczyzna w wieku od 12 do 18 lat na każdy dystrykt.

W Balladzie ptaków i węży jesteśmy świadkami dziesiątych igrzysk i śledzimy losy Coriolanusa Snowa (znanego z poprzednich części już jako dorosły prezydent Snow), pilnego ucznia, którego celem jest uzyskanie stypendium i zapewnienie swojej rodzinie powrotu do dawnej świetności. Pragnie zdobyć nagrodę mentora za zwycięstwo podopiecznego w igrzyskach, ale wszystko zmienia się, gdy zostaje mu przydzielona ekscentryczna dziewczyna z dystryktu dwunastego, od lat uchodzącego za najbiedniejszy i najsłabszy.

Złoty włos, błękitne oko

Nawet znając późniejsze dokonania Coriolanusa Snowa, od samego początku filmu po prostu nie da się choć trochę z nim nie sympatyzować. I bardzo dobrze, bo to dzięki porządnemu warsztatowi Toma Blytha bohater nas oczarowuje i pokazuje, jak łatwo zapomnieć o ciemnej stronie człowieka, gdy jasna zaświeci nagle tak pięknie i wyraźnie. Młody Snow porusza swoją niewinnością i zagubieniem jako dziecko wpływowego i podziwianego ojca, które nie chce stać się jego klonem i powielać jego schematów. Corio za wszelką cenę dąży do wolności w pisaniu swojej własnej historii, nieprzesiąkniętej widmem surowego, bezkompromisowego rodzica. Młodziutki student o złocistych lokach wprost osnuwających nieskazitelną cerę jawi się niczym młody Romeo poszukujący sensu istnienia.

Omamiony wizją dostatniego życia w Kapitolu, nie spodziewa się, że wkrótce wszystko się zmieni, a niebezpieczni i wpływowi ludzie staną się jego bliskim otoczeniem. Stojący u progu życia Coriolanus jeszcze nie wie, że niedługo będzie musiał podjąć trudną walkę z kimś dziwnie mu bliskim, choć niepokojąco obcym, czyli z samym sobą.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #2
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Przed obejrzeniem filmu można było pomyśleć, że postać Snowa ma zwyczajnie zbyt wyidealizowany wizerunek, by znaleźć tu jeszcze miejsce na popis aktorski. Wbrew temu Tom Blyth pokazał się ze świetnej strony, a jego gra była bardzo dobrze dopasowana do tego, co działo się w filmie — odpowiednio „dodawał” i „ujmował” swojej postaci wyrazu, nie przesadzał ani z emocjami, ani z powściągliwością. Doskonale odzwierciedlił także zmiany i etapy, przez jakie przechodził młody Corio, jakby rzeczywiście niespiesznie i stopniowo kiełkowały w nim nowe idee, a jego refleksje i rozdarcie dały się zauważyć w ruchu, na twarzy, w wyglądzie.

Czy wąż zbrata się z ptakiem?

No i oczywiście ona: Lucy Gray Baird, w którą wcieliła się charyzmatyczna Rachel Zegler. Jej pierwsze chwile na ekranie budziły nieco wątpliwości, głównie przez nie do końca udane naśladownictwo zachowań Katniss wykreowanej przez Jennifer Lawrence oraz niezbyt dobrze dopasowaną charakteryzację i ubiór postaci. Bo czy mieszkanka jednego z najbiedniejszych dystryktów chodziłaby w czyściutkiej kolorowej spódnicy i z nienagannym makijażem pośród swoich braci i sióstr o zwykłych roboczych ubraniach i umorusanych twarzach? No właśnie. Na szczęście im bardziej rozwijała się akcja, tym więcej talentu i możliwości pokazywała nam Rachel Zegler. Grzechem byłoby również nie wspomnieć o jej nieprzeciętnych umiejętnościach wokalnych, poprzez które Lucy Gray mogła uzewnętrzniać swoje ciepło, wrażliwość, ale i odwagę.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #3
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Cała relacja Corio i Lucy była naznaczona diametralnymi różnicami klasowymi, przemocą i cierpieniem. Postawiono ich w rolach trenera-promotora oraz gladiatorki, dla których dzień igrzysk jest też dniem próby. Ten pierwszy walczy o pieniądze, a jak coś pójdzie niezgodnie z planem to trudno, będzie wiódł swoje życie tak jak do tej pory, ot małe niepowodzenie zawodowe. Gladiatorka natomiast ma dokładnie wyliczoną szansę przetrwania: jedną na 24, bo tylu trybutów niewolniczo bierze udział w igrzyskach ze świadomością, że może zginąć od ciosu nawet najbliższego druha. Bo na arenie zanika codzienność, na żywca wydziera się tożsamość i stajesz się kimś innym, najczęściej potworem lub od razu trupem.

Tutaj musisz przetrwać, a opcje są dwie – albo uciekasz i chowasz się jak zwierzyna, albo zakrywasz oczy temu sobie, który płacze, bo tęskni za domem, chwytasz siekierę, aż szalejącą w twoim ręku od woni świeżej krwi, i oddajesz stery obłędowi. Wbrew wszechobecnemu okrucieństwu aspekt ludzki jest gdzieś w tym wszystkim widoczny. Pomimo różnic oraz podziałów na lepszych i gorszych, na ludzi i „dzikusów”, istnieje na tym świecie wrażliwość i dobro. One zawsze w jakiś sposób odnajdują swojego posłańca i dają nadzieję na zmiany.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #4
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Złożoność zła i dobra

Oprócz głównych bohaterów mamy jeszcze dwie mocno wyróżniające się postacie: dziekana Cascę Highbottoma (Peter Dinklage) i naukowczynię, organizatorkę igrzysk Dr Volumnię Gaul (Viola Davis). Wcielający się w nich aktorzy odegrali swe role wyśmienicie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to oni najlepiej zaprezentowali nam atmosferę panującą w centrum Kapitolu. Kontrast między Cascą a Dr Gaul pokazuje dwie zupełnie różne perspektywy, choć obie na skraju szaleństwa. Warto wspomnieć, że zwłaszcza od Violi Davis po prostu nie da się oderwać oczu, gdy już zagości na ekranie. Wspaniałe kostiumy dopasowane do postaci to z pewnością ogromny plus tego filmu.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #5
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Niestety można też mieć wrażenie, że potencjał wielu innych postaci nie został wykorzystany, a ich historie zostały potraktowane bardzo powierzchownie. Było tak przykładowo podczas sceny zapoznania trybutów z mentorami. Czuło się, że znaczenie miała tylko więź Lucy i Corio, ponieważ resztę pokazano jako kompletnie nieistotną. Jakby ich jedynym zadaniem było zaprezentowanie się w poruszającej scence i zniknięcie. A szkoda, bo różnorodność, jaką reprezentowali bohaterowie (zwłaszcza trybuci), dało się rozwinąć i nadać ich istnieniu większej głębi.

Igrzyska od kulis, czyli małe dziury w całym

Jeśli chodzi o stronę techniczną filmu, zacznijmy od jednego z aspektów najbardziej przyciągających wzrok, czyli kostiumów. Trzeba przyznać, że stroje w Balladzie są niesamowicie dopracowane i przemyślane. Współgrają z tożsamością bohaterów i nieraz odzwierciedlają ich usposobienie. Mieszkańców dystryktów widzimy głównie w ubraniach roboczych i staromodnych, o subtelnych kolorach, niewyróżniających się z tłumu. Z kolei w Kapitolu dominuje czerwień (tutaj symbol władzy, krwi, wojny) oraz szyk, elegancja i nowoczesność. Studenci akademii noszą tu szaroniebieskie koszule, a także czerwone mundurki o oryginalnym designie, bo złożone z marynarki, spodni i spódnicy, niezależnie od płci.

Przykładem stylizacji perfekcyjnie dobranych do charakteru postaci może być na pewno ubiór dr Volumni Gaul. To ona pojawia się w najbardziej ekstrawaganckich, oryginalnych, a nawet nieco szalonych kreacjach, które podkreślają jej temperament, władczość i indywidualizm. Z drugiej strony introwertyczny i mający swoje sekrety dziekan Casca jest odziany skromniej, choć nie mniej elegancko. Jego ubrania są czarne, jakby miały symbolizować śmierć, zniszczenie.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #6
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

W kwestii kostiumów tak naprawdę jedynym słabszym elementem, który wyraźnie odbiega od założeń, jest właśnie strój Lucy Gray Baird. Kiedy widzimy bohaterkę na dożynkach, wygląda jakby była krnąbrną córką ważnego urzędnika i przed chwilą przyjechała do dystryktu dwunastego prosto ze swojej rezydencji w Kapitolu. Ma tam na sobie czyściutką jasnoniebieską koszulę, piękny gorset z elementami kwiatowymi i ciekawą, przyciągającą uwagę spódnicę w różnych kolorach. A wokół niej stoją pozostali mieszkańcy – w ubogich i szarych jak ich rzeczywistość ubraniach. Rzuca się też w oczy bardzo „nierówna” i mało adekwatna charakteryzacja, a to niestety niejedyny taki incydent.

Chyba najgorszą wpadką makijażowo-fryzjerską są wyżej wspomniane dożynki. Ludność „dwunastki” prezentuje się jako zmęczona życiem, ciemiężona społeczność o brudnych ubraniach i umorusanych ziemią twarzach, a tymczasem wylosowana na trybutkę Lucy wyłania się z tłumu w czystym jak łza odzieniu, ze świeżo wystylizowanymi włosami, idealną cerą i wyraźnie widocznym makijażem! Aż nie do wiary, że to przeszło. Później jeszcze parę razy miało się wrażenie, iż np. otrzymane przez bohaterów obrażenia są niewspółmierne ze zdarzeniami, które ich spotkały, co zabierało trochę przyjemności z oglądania. Podobnie w przypadku promowania zawodników przez mentorów – teoretycznie zależy im na wygranej, ale nawet nie zadbają o podstawową higienę swoich podopiecznych.

Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży to niepokojąco prawdziwa opowieść o ludzkiej naturze - ilustracja #7
Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży, reż. Francis Lawrence, Lionsgate, 2023

Scenografia jest jak najbardziej poprawna, zróżnicowana, spójna i tak naprawdę całkiem realistyczna. Dzięki temu wydarzenia w filmie także bardzo ładnie się ze sobą kleiły, a wytworzony klimat nie opuszczał nas przez cały seans. Wpłynęło na to również wyważone użycie efektów specjalnych oraz taka praca kamery, że praktycznie się jej nie zauważa. Wzmaga to poczucie uczestnictwa w filmie. Kluczowy okazał się fakt, że twórcom dobrze udało się zachować równowagę między formą a treścią.

Strony muzycznej Ballady nie sposób pominąć, bo stanowi niezwykle ważny komponent tej produkcji. Oprócz hołdu piosence o drzewie wisielców z Kosogłosa usłyszymy coś naprawdę interesującego, a mianowicie: ballady w stylu country. Brzmi to jak bardzo nieoczywisty wybór do filmu skierowanego głównie do młodzieży, ale zaufajcie – głos Rachel Zegler jest wprost fenomenalny. Nim się zorientujecie, wasze nogi same zaczną wybijać rytm piosenek o podłogę.

Ballada ptaków i węży to arcyciekawe widowisko urzekające wizualnie i dźwiękowo. Jest pełne zaskakująco porywającego i wciągającego klimatu. Twórcom udało się to osiągnąć bez nadużywania efektów specjalnych, dzięki czemu sens tego filmu prezentuje się inaczej, wyraźniej. Fanów serii czeka kilka naprawdę sympatycznie wplecionych nawiązań i odświeżona wersja znanego z poprzednich części, kultowego już utworu The Hanging Tree. Rzecz jasna jest parę słabszych momentów, ale w tym przypadku z przyjemnością i pełną zgodą przymyka się na nie oko.

Śpiew ptaków i syk węża – to na nich należy się skupić. Oddajcie się podróży przez życie Corio, odpłyńcie dzięki muzyce Lucy Grey, a wyjdziecie z kina mile zaskoczeni i sprowokowani do słodko-gorzkiej refleksji na temat tego, kim w ogóle jesteśmy jako ludzkość.

NASZA OCENA: 8/10

Autor: Milena Malinowska

Na Netflixie obejrzysz intensywny thriller od twórcy Mr. Robot. To 140 minut paniki wywołanej przez koniec świata

Na Netflixie obejrzysz intensywny thriller od twórcy Mr. Robot. To 140 minut paniki wywołanej przez koniec świata

Kogo Chris Hemsworth zagrał w Furiosie? Wyjaśniamy, kim jest Dementus

Kogo Chris Hemsworth zagrał w Furiosie? Wyjaśniamy, kim jest Dementus

Rebel Moon zadebiutuje wcześniej. O której godzinie trafi na Netflixa?

Rebel Moon zadebiutuje wcześniej. O której godzinie trafi na Netflixa?

Najlepsze filmy i seriale o Imperium Rzymskim, nasz top 10

Najlepsze filmy i seriale o Imperium Rzymskim, nasz top 10

Wonka funduje czekoladowy zawrót głowy, ale nie otumania

Wonka funduje czekoladowy zawrót głowy, ale nie otumania