Godzilla Minus One dostarcza ciar i wzruszeń. Japoński potwór znów jest wielki

Godzilla Minus One może wskazywać innym twórcom filmowym, jak należy tworzyć tytuły z gatunku monster movie. Siła wielkiego japońskiego potwora jest ogromna, ale nie byłoby sukcesu bez ludzkich postaci z przejmującymi wątkami.

science fiction
Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski 2 grudnia 2023
5
Źrodło fot. Godzilla Minus One, reż. Takashi Yamazaki, Toho 2023
i

Będę powtarzał jak mantrę – rozrywkowe kino, także z fantastycznymi wątkami, może mieć dobre dramatyczne wątki i ciekawy, niebanalny przekaz. Problem w tym, że część wytwórni przyzwyczaiła się do produkowania tytułów na jedno kopyto, skupiając ich atuty na samych efektach specjalnych, nawet bez choćby grama stylizacji na coś potencjalnie klimatycznego. Ten casus dotyczy amerykańskiego Godzilli z 2014 roku, przy którym już zerkałem na zegarek, czekając na koniec spektaklu nudy.

Japończycy w ostatnim czasie dostarczyli nam jednak widowisko zgoła inne, wpisujące się w tworzenie filmów z przekazem i budzących emocje. Godzilla Minus One Takashiego Yamazakiego mógłby nawet nie mieć potężnego potwora w fabule, a nadal zachowałby dużą część swoich atutów – a to dlatego, że ważni tutaj są ludzie.

Powojenne rozliczenia

Akcja filmu dzieje się krótko po II wojnie światowej. Czas wydarzeń nie jest jednak jedynie tłem mającym zademonstrować w działaniu starszą broń w konfrontacji z Godzillą. Chociaż owszem – oglądanie czołgów, okrętów i myśliwców z lat 40. ma swój retro posmak i zasługuje na plusa. Podobnie zresztą warto docenić scenerię zniszczeń po bombardowaniu – mimo pewnej sterylności i ograniczeń (budżetowych) do widza dociera świadomość, jak bardzo posypało się życie Japończyków, do którego bram zapukała bieda i kompletne spustoszenie.

Wracasz z wojny – a wokół gruz, rozwalone budynki. Nie wiesz, kto z bliskich przeżył, a kto zginął w atakach. Co więcej, wcale nie musisz być witany przez ocalałych z otwartymi ramionami – nie, jeśli byłeś pilotem kamikaze, mającym poświęcić się dla dobra kraju. W takich okolicznościach oglądamy głównego bohatera historii, Shikishimę (Ryunosuke Kamiki). Mężczyzna zmaga się z wyrzutami sumienia, koszmarami i narzuconą mu przez japońskie społeczeństwo presję. Bo przecież powinien zginąć.

Godzilla Minus One okazuje się rozliczeniem Japonii z wojny. Nie jest to jednak pochwała tego, jak funkcjonował ten kraj podczas konfliktu. Przeciwnie, scenariusz stawia w negatywnym świetle nierozważne szafowanie ludzkim życiem po to, by pokonać wroga. Film przedstawia siłę i wyjątkowość człowieka jako jednostki. Zwraca uwagę na wartości rodzinne, miłość czy braterstwo. Oglądamy rozrachunek zarówno w skali mikro – zmagania Shikishimy próbującego odnaleźć nowy cel – jak i makro – gdy Japończycy uderzają się w pierś za popełnione błędy i w starciu z kolejnym zagrożeniem już nie chcą bezmyślnie zwiększać liczbę ofiar.

Ludzkie dramaty ważniejsze niż straszny Godzilla

Takashi Yamazaki mocno pochylił się nad losami zwykłych ludzi. Każda postać prędzej czy później wzbudzi sympatię, a prezentowane tragedie i wewnętrzne rozterki autentycznie poruszają. Co prawda czuć czasem melodramatyczność – ale to domena obranego przez twórcę gatunku. Emocje bohaterów osiągają wysoką częstotliwość, innym razem relacje buduje się skrótowo (przeskok w czasie dla lepszego tempa), jednak na te zabiegi można spojrzeć ze zrozumieniem. Fałszu w przekazie nadal nie słyszę, do tego łza raz zakręciła mi się w oku, więc widzicie – ten film wcale nie potrzebował potwora.

Jednak go ma. Godzilla występuje i jest go wcale niemało. W akcji okazuje się prawdziwym kreatorem destrukcji, praktycznie niezniszczalną gadziną, co dodaje filmowi walorów katastroficznych. Chociaż efekty gdzieniegdzie wypadają sztucznie (np. przy lądowaniu myśliwca na ziemi), to nie dotyczy to samego Godzilli – monstrum wygląda szkaradnie, obco i majestatycznie, zaś skutki jego atomowego oddechu przypominają zrzucenie bomby. Wywołuje ciary, budzi strach i wymusza na bohaterach zobligowanie wszelkiego dostępnego kapitału fizycznego i intelektualnego, by uporać się z niebezpieczeństwem. Także pod względem dźwiękowym wykonano świetną robotę, bo ryk istoty podobnej do nieznanego nam dinozaura mrozi krew w żyłach, a muzyka wzmacnia wagę sytuacji.

Godzilla Minus One to mocarny film z melodramatycznymi wątkami, katastrofizmem i potworem, który jest bezlitosną, chodzącą zagładą. Innymi słowy – jest tu wszystko, co potrzeba do bardzo dobrego kina. Za rozrywką stoi przekaz i rozliczenie z wojną, a wykonanie techniczne ma ubytki jedynie tam, gdzie doskonałość nie była potrzebna. Japoński król powrócił w glorii i chwale.

NASZA OCENA: 8/10

Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski

Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski

Studiował dziennikarstwo, filologię polską i psychologię realizowane na UKSW, UW i SWPS. Tam napisał m.in. pracę dyplomową poświęconą współczesnej roli czarno-białego kina. W GRYOnline.pl pracuje od sierpnia 2021 roku. Pisze artykuły oraz recenzje gier, filmów i seriali, a od lipca 2023 roku zajmuje stanowisko specjalisty ds. kreowania treści w dziale Paid Products. Jest autorem artykułu naukowego „Dynamika internetu a zachowania językowe" opublikowanego w książce „Relacje w cyberprzestrzeni”. Współtworzył słownik nazw miejscowych warszawskiej dzielnicy Wawer. Próbował sił z wierszami, ale w przyszłości wolałby napisać powieść. Pisanie w sieci zaczął na portalu GameExe.pl w wieku 14 lat. Najpierw recenzował książki, ale na tym nie poprzestał i na różnych portalach internetowych oceniał gry, filmy, seriale czy komiksy. Najbardziej podobają mu się motywy surrealistyczne i gry RPG.

„To bez dwóch zdań arcydzieło”. Tom Hanks chwali największego rywala Forresta Gumpa i ma dość krytyki filmu ze swoim udziałem

„To bez dwóch zdań arcydzieło”. Tom Hanks chwali największego rywala Forresta Gumpa i ma dość krytyki filmu ze swoim udziałem

Akolita - czym jest wergencja Mocy w Star Wars?

Akolita - czym jest wergencja Mocy w Star Wars?

W 1991 roku wydano kontynuację Powrotu do przyszłości 3, ale mało kto wie o jej istnieniu

W 1991 roku wydano kontynuację Powrotu do przyszłości 3, ale mało kto wie o jej istnieniu

Akolita - Siła dwóch, o której mówi Qimir, może dotyczyć ważnej dla Sithów zasady

Akolita - Siła dwóch, o której mówi Qimir, może dotyczyć ważnej dla Sithów zasady

„Był naprawdę zły”. Jean-Claude Van Damme miał zagrać jednego z najsłynniejszych potworów sci-fi u boku Arnolda Schwarzeneggera, ale został wyrzucony

„Był naprawdę zły”. Jean-Claude Van Damme miał zagrać jednego z najsłynniejszych potworów sci-fi u boku Arnolda Schwarzeneggera, ale został wyrzucony