FUBAR od Netfliksa to niezwykle miłe zaskoczenie. Schwarzenegger i reszta znają się na rzeczy!

Arnold Schwarzenegger powraca w wielkim stylu, tym razem w swoim pierwszym serialu (!). FUBAR to porządny sensacyjniak, w którym legenda kina akcji udowadnia, że jeszcze nie tylko może, ale próbuje, chce i potrafi.

nasze opinie
Jan Tracz 30 maja 2023
7

Podążający tropem kultowych Prawdziwych kłamstw FUBAR proponuje bardzo podobną formę rozrywki, w sumie sprawdzoną, tym razem w wersji serialowej. To dobra decyzja – pozwala to twórcom rozwinąć wątki, zaproponować ciekawych bohaterów i poskładać szpiegowskie roszady w konkretną i sensowną całość. Wybuchy, pościgi, strzelaniny, międzyszpiegowskie sprzeczki, rodzinne problemy… Niby to wszystko już było w filmie Jamesa Camerona, nihil novi i tak dalej, ale od kilkudziesięciu lat (a może i więcej? wszystko zależy od interpretacji) kino powtarza sprawdzone motywy i schematy, więc nie ma co narzekać. O dziwo, nie skończyło się jak zwykle – zamiast „byle jak”, jest „jakoś”. Wiadomo, FUBAR nie ucieka od banału, wpada w schematy gatunku, nie stara się redefiniować prostego kina akcji. To niewymagająca rozrywka, a jednak wywołująca uśmiech.

Arnold – szpieg, aktor, legenda i „spoko ojciec”

FUBAR od Netfliksa to niezwykle miłe zaskoczenie. Schwarzenegger i reszta znają się na rzeczy! - ilustracja #1
FUBAR, 2023, wielu reżyserów, Netflix

Arnold Schwarzenegger wciela się w Luke’a Brunnera, (prawie) emerytowanego agenta CIA, którego życie zawodowe to droga pełna sukcesów, natomiast – jako ojciec i mąż – zawalił wszystko na całej linii. Luke cieszy się, że w końcu przechodzi na wymarzoną emeryturę, jednak w ostatniej chwili zostaje wezwany na jeszcze jedną misję – tym razem, aby uratować zdolną agentkę CIA, która okazuje się… jego córką Emmą. W serialu Schwarzenegger nieraz stoi z wymalowaną na twarzy bezradnością, z poczuciem, że wiele rzeczy chciałby zmienić (sam nawet nie wiedział, że Emma „pracuje” w tym samym biznesie, co świadczy o jej braku zaufania do niego). Jednak ta praca działa jak narkotyk – w końcu w jednej ze scen Luke sam stwierdzi, że nie przeżyłby swojego życia inaczej.

Napisać, że Arnold rolą honorowego i nieco zacofanego agenta CIA rozlicza się poniekąd ze swoją przeszłością, zabrzmi jak sztampa, ale… Może coś w tym jest? Kiedy Luke przyznaje się do błędów, przed oczami mamy tego samego Arnolda, który opowiadał o swoich doświadczeniach z dopingiem i sterydami – żałującego, ale gotowego pokutować i naprawić wyrządzone krzywdy. Wierzymy mu, bo na tej wiekowej, ale młodej duchem twarzy widzimy – niczym w sztuce teatralnej – samą prawdę. Schwarzenegger to też prawdopodobnie jedyna „podstarzała” gwiazda kina akcji lat 80. i 90., która wciąż potrafi wprowadzić powiew świeżości do gatunku, który dziś zdaje się echem przeszłości. Stallone oscyluje gdzieś miedzy bossem gangu a niepełnosprawnym Rockym, Lundgren przypomina raczej osiłka, który zdecydował się zrobić doktorat z fizyki (to wciąż inteligentny facet!), Van Damme przypomina żywą lalkę, a o Seagalu nawet nie ma co wspominać…

Natomiast Arnoldowi blisko do greckiego Herkulesa, herosa z krwi i kości, bowiem w każdej scenie potrafimy uwierzyć, że – pomimo swojego wieku – legenda Hollywood gra 65-letniego agenta CIA. Wiadomo, takie rzeczy tylko na filmach, ale Schwarzenegger ma w sobie dozę boskości – za każdym razem jesteśmy wdzięczni, że Arnoldowi nadal się chce. Twórcy z należytym szacunkiem podchodzą do Schwarzeneggera (nie robią z niego jedynie „dziadka z pistoletem), a ten się odwdzięcza. Kreuje skonfliktowanego bohatera lustrującego innych spojrzeniem, ale zapominającego, że sam jest – jak to mówią Anglicy – „full of personal shit”. Najwyraźniej nigdy nie jest się za starym, aby dobrze się bawić, a przy okazji przejść jakąś przemianę!

Netfliksowa trupa aktorów, czyli znakomicie dobrany zespół

FUBAR od Netfliksa to niezwykle miłe zaskoczenie. Schwarzenegger i reszta znają się na rzeczy! - ilustracja #2
FUBAR, 2023, wielu reżyserów, Netflix

Schwarzenegger to jedno, ale reszta szpiegowskiej gromadki to drugie. Nawet jeśli pierwsze dwa odcinki w żaden sposób nie zachęcają do kontynuowania tej frywolnej swawoli, to im dalej, tym znacznie lepiej. Okazuje się, że współpracownicy Luke’a Brunnera tylko na pierwszy rzut oka są kolejnymi postaciami kalkami. Tak naprawdę to rozkoszna gromadka, z której każdy otrzymuje swoje „pięć minut”. Dzięki temu widz nie traktuje ich jak niepotrzebnego tła, a integralną część rozrywki (pomijam szczegóły, bo podchodzą pod tzw. spoilery). Większość z nich to nieznane typowemu widzowi nazwiska, ale każdy daje z siebie 110%, dzięki czemu zdajemy sobie sprawę, że FUBAR to świadomy, kolektywny projekt.

Natomiast podopieczną Brunnera będzie właśnie jego córka Emma, również należąca do CIA. Wspólnie uczestnicząc w szpiegowskich misjach, ojciec i córka będą musieli rozwiązać swoje – dawno zamiecione pod dywan – problemy. On nigdy nie był dobrym tatą: praktycznie zawsze nieobecny, ciągle w pracy, wiecznie okłamujący własną rodzinę. Ona natomiast nigdy mu tego nie wybaczyła, jest pełna pretensji, ale sama popada w podobną monotonię – jej zawodowa nieszczerość przyczynia się do problemów w jej własnym związku. Jak to mówią, dobrze się kłamie w szpiegowskim towarzystwie! W Emmę wciela się (ostatnio znana z Top Gun: Maverick) Monica Barbaro, która świetnie sprawdza się jako skonfliktowana, niepotrafiąca poradzić sobie z własnymi emocjami agentka. Akcja często schodzi na drugi plan, aby poruszyć wiele obyczajowych utrapień, przez co formułą przypomina nieco Teda Lasso.

Do tego serial ma kompozycję, którą nazywam „gamingową strukturą”. Mamy jeden główny wątek (CIA ściga Boro, niebezpiecznego gracza kartelu), a cała reszta to tzw. misje poboczne (pogłębiające więzi pomiędzy postaciami i rzucające światło na ich dobre i słabe strony). Ten zabieg jest nie tylko gwarantującą immersję narracją, ale i postępowym chwytem, pozwalającym widzowi wejść w świat przedstawiony i „rozluźnić” się niczym po kieliszku limoncello, lub – w tym przypadku – po szklance proteinowego szejka z dodatkiem austriackiego schnappsa (czyli tak, jak to się robi w Chicago u samego Arnolda).

Oczywiście wskazana jest tutaj kilkuodcinkowa cierpliwość, gdzieś tak do trzeciego lub czwartego epizodu. Od samego początku serial torpeduje nas wieloma postaciami, dość złożonymi (jak na tego typu kino szpiegowskie z domieszką akcji) relacjami i nieco przegiętymi scenami akcji (twórcy za okno wyrzucają realizm i wszelakie prawa fizyki). Przymykamy oko na głupotki, ale nie jest to żadna ryzykowna strategia. Liczymy się z tym, że parę żartów okazuje się nietrafionych, a także domyślamy się, kiedy dokładnie coś pójdzie nie tak, kto jest zdrajcą czy w którym momencie główny antagonista zostanie pokonany raz na zawsze. Niemniej wciąż czujemy się dobrze w tej szpiegowskiej rodzinie. Serial „przytula nas” swoimi postaciami i ciepłym klimatem; choć dzieje rodzinki Brunnerów mają raczej słodko-gorzki posmak, to wciąż chcemy być jej częścią.

Tytuł nie kłamie – całe to szaleństwo to jeden wielki FUBAR, ale szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego i w jakich okolicznościach postać Schwarzeneggera wypowiada to słowo, pozostawiam czytelnikowi.

OD AUTORA

Nie miałem większych oczekiwań wobec tego serialu, więc cieszę się, że Netflix – jak to mówią w języku kinomanów – „dostarczył” produkt oferujący masę frajdy. Nie będzie to poziom produkcji od Apple’a czy HBO, jednak FUBAR udowadnia, że ta najbardziej rozpoznawalna platforma streamingowa wciąż potrafi zaoferować satysfakcjonujące produkcje.

NASZA OCENA: 7/10

Jan Tracz

Jan Tracz

Absolwent Film Studies (BA i MA) na uczelni King's College London w Wielkiej Brytanii, aktualnie pisuje dla portalu Collider, WhyNow, The Upcoming, Ayo News, Interii Film, Przeglądu, Film.org.pl i GRYOnline.pl. Publikował na łamach FIPRESCI, Eye For Film, British Thoughts Magazine, Miesięcznika KINO, Magazynu PANI, WP Film, NOIZZ, Papaya Rocks, Tygodnika Solidarność oraz Filmawki, a także współpracował z Rock Radiem i Movies Roomem. Przeprowadził wywiady m.in. z Alejandro Gonzálezem Ińárritu, Lasse Hallströmem, Michelem Franco, Matthew Lewisem i Davidem Thomsonem. Publikacje książkowe: esej w antologii "Nikt Nikomu Nie Tłumaczy: Świat według Kiepskich w kulturze" (Wydawnictwo Brak Przypisu, 2023). Laureat Stypendium im. Leopolda Ungera w 2023 roku. Członek Young FIPRESCI Jury podczas WFF 2023.

„Czuję się jak idiota”. Eddie Murphy wciąż żałuje, że odrzucił jeden z największych hitów lat 80

„Czuję się jak idiota”. Eddie Murphy wciąż żałuje, że odrzucił jeden z największych hitów lat 80

Nowy film sci-fi z Jennifer Lopez mimo kiepskich recenzji na Rotten Tomatoes został numerem 1 na Netflixie

Nowy film sci-fi z Jennifer Lopez mimo kiepskich recenzji na Rotten Tomatoes został numerem 1 na Netflixie

Czy Strefa interesów jest na Netflixie? Gdzie obejrzeć oscarową produkcję wojenną?

Czy Strefa interesów jest na Netflixie? Gdzie obejrzeć oscarową produkcję wojenną?

W Stranger Things 5 powróci upiorna lokacja znana z poprzedniego sezonu. To miejsce ważne dla historii Vecny

W Stranger Things 5 powróci upiorna lokacja znana z poprzedniego sezonu. To miejsce ważne dla historii Vecny

Czy Furiosa jest odpowiednia dla dzieci? Kategoria wiekowa filmu z Sagi Mad Max

Czy Furiosa jest odpowiednia dla dzieci? Kategoria wiekowa filmu z Sagi Mad Max