Chris Pratt wyjaśnia zaskakujące zakończenie Star-Lorda w Strażnikach Galaktyki 3

Strażnicy Galaktyki 3 nareszcie zadebiutowali na ekranach kin. Osoby, które miały okazję obejrzeć film, wiedzą już, jak się zakończył, a Chris Pratt wyjaśnia tę kwestię w wywiadzie.

science fiction
Marcin "Nicek" Nic 5 maja 2023
2
Źrodło fot. Strażnicy Galaktyki; James Gunn; Marvel Studios; 2014
i

Uwaga! Tekst zawiera spoilery związane z filmem Strażnicy Galaktyki 3.

Peter Quill to postać, która na przestrzeni trzech części Strażników Galaktyki i innych filmów MCU najbardziej się zmieniła. Jednak w przerwach od ratowania wszechświata za pomocą tańca i bycia winowajcą zagłady spowodowanej przez Thanosa, popularny Star-Lord pokazał, że jest ważną częścią MCU.

Uwaga! Dalsza część tekstu zawiera spoilery związane z filmem Strażnicy Galaktyki 3.

Wraz z zakończeniem Strażników Galaktyki 3 bohater grany przez Chrisa Pratta podjął bardzo ważną decyzję, która może znacząco wpłynąć na jego przyszłość. Quill postanowił bowiem powrócić na Ziemię i spotkać się ze swoimi dziadkami. Sam Peter wziął sobie do serca słowa Mantis (przekazane przez Draxa), co skłoniło go do zmiany swojego dotychczasowego postępowania.

W najnowszym wywiadzie decyzję swojego bohatera tłumaczył Chris Pratt. Odtwórca roli Star-Lorda przytacza słowa, jakie grany przez niego bohater usłyszał od Mantis (via The Direct).

Mamy tutaj świetny monolog, który Drax przekazuje od Mantis, że Quill to facet, który musi nauczyć się pływać. Skakał z kwiatka na kwiatek, od kobiety do kobiety, od związku do związku. Uważam, że to charakterystyczne dla człowieka. Myślę, że często odnajdujemy samych siebie w związkach, które mamy z zespołem, rodziną lub czymkolwiek innym. A on cały czas był zgubiony.

Na początku uciekał od śmierci swojej matki, ale ciągle musiał udawać tę postać opartą na ikonach popkultury z dzieciństwa. Więc tańczył tak w kółko i w końcu odnalazł samego siebie. Ale to była nieprawda wiesz?

Znalazł się dopiero z innymi Strażnikami Galaktyki. Potem pomyślał, że pomoże mu w tym ojciec. Jest więc facetem, który nieustannie szuka tego, kim jest naprawdę. Związek z Gamorą pomógł mu w tym. Jednak została mu ona odebrana, a on zdał sobie sprawę, że żadna z jego wersji nie była tą prawdziwą. Przez to jest zagubiony.

Czy to oznacza, że był to ostatni film, w którym mogliśmy zobaczyć Petera Quilla? Najprawdopodobniej nie. Sam aktor wcielający się w tę postać jakiś czas temu potwierdził, że z chęcią powróci do MCU. Sugeruje to druga scena po napisach, w której widzimy słowa „Legendarny Star-Lord powróci”.

Niewykluczone, że bohater ten zwróci się bardziej w kierunku ziemskich problemów. Być może zobaczymy go pomagającego innym Avengersom. Niemniej jednak jego obecność w MCU wcale nie stoi pod znakiem zapytania.

Marcin "Nicek" Nic

Marcin "Nicek" Nic

Przygodę z pisaniem zaczął na nieistniejącym już Mobilnym Świecie. Następnie tułał się po różnych serwisach technologicznych. Chociaż nie jest typowym graczem, a na jego komputerze znajduje się tylko Football Manager, w końcu wylądował w GRYOnline.pl. Nie ma dnia, w którym nie oglądałby recenzji nowych smartfonów, dlatego początkowo pisał o wszelkiego rodzaju technologii. Z czasem jednak przeniósł swoje zainteresowania bardziej w kierunku kinematografii. Miłośnik NBA, który uważa, że Michael Jordan jest lepszy od LeBrona Jamesa, a koszykówka z lat 90-tych była przyjemniejsza dla oka.

Akolita - czym jest wergencja Mocy w Star Wars?

Akolita - czym jest wergencja Mocy w Star Wars?

W 1991 roku wydano kontynuację Powrotu do przyszłości 3, ale mało kto wie o jej istnieniu

W 1991 roku wydano kontynuację Powrotu do przyszłości 3, ale mało kto wie o jej istnieniu

Akolita - Siła dwóch, o której mówi Qimir, może dotyczyć ważnej dla Sithów zasady

Akolita - Siła dwóch, o której mówi Qimir, może dotyczyć ważnej dla Sithów zasady

„Był naprawdę zły”. Jean-Claude Van Damme miał zagrać jednego z najsłynniejszych potworów sci-fi u boku Arnolda Schwarzeneggera, ale został wyrzucony

„Był naprawdę zły”. Jean-Claude Van Damme miał zagrać jednego z najsłynniejszych potworów sci-fi u boku Arnolda Schwarzeneggera, ale został wyrzucony

Batman z Michaelem Keatonem ma już 35 lat. Kinowy przebój miał wyglądać zupełnie inaczej, zanim za sterami znalazł się Tim Burton

Batman z Michaelem Keatonem ma już 35 lat. Kinowy przebój miał wyglądać zupełnie inaczej, zanim za sterami znalazł się Tim Burton