Spielberg przypomniał mi, czym jest magia kina. Fabelmanowie to osobisty list do widzów

Steven Spielberg w swoim najnowszym filmie, zatytułowanym Fabelmanowie, opowiada przede wszystkim o sobie – swojej rodzinie, czasach dorastania i pasji do kina. Całość ma landrynkowy posmak, ale jest on przyjemny dla podniebienia.

nasze opinie
Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski 3 stycznia 2023
14
Źrodło fot. Fabelmanowie, reż. Steven Spielberg, Universal Pictures 2022
i

Jeszcze zanim rozpocznie się właściwa część Fabelmanów, mamy okazję zobaczyć na ekranie Stevena Spielberga we własnej osobie, informującego nas, że za chwilę obejrzymy jego najbardziej osobisty film. Nie ma w tym żadnej przesady, bo w fabule pojawia się wiele motywów z życia samego twórcy. To opowieść inicjacyjna, w której zawarta została prawdziwa miłość do kina – a co za tym idzie, znalazła się tu magia fabryki snów w pełnej krasie.

Słodka landrynka

Głównym bohaterem jest Sammy Fabelman (Gabriel LaBelle), pod którym to skrywa się sam Spielberg. Sammy ma identyczne pochodzenie, przechodzi przez podobne doświadczenia, dorasta w tych samych miejscach. Odkrywa w sobie pasję – zaczyna kręcić filmy oraz rozwijać reżyserskie i scenopisarskie umiejętności. Poznaje przy tym prawdę o swojej rodzinie i mierzy się z różnymi życiowymi zawirowaniami.

Cienka granica dzieli słodką nostalgię od niezjadliwej ckliwości. Spielberg nigdy nie wkracza w rejony tej drugiej kategorii, ale trzeba zaznaczyć, iż Fabelmanowie to ciepły film, niosący wiele pozytywnych emocji. Po drodze wzburza i porusza trudniejsze tematy (jak problemy rodzinne), ale nigdy nie traci na swojej lekkości. Produkcja Spielberga należy do kategorii „feel-good movies”, czyli poprawiających nastrój i wspaniale umilających czas. W tych zadaniach sprawdza się wyśmienicie, choć nie znaczy to, że brakuje jej dramatycznych momentów.

Spielberg przypomniał mi, czym jest magia kina. Fabelmanowie to osobisty list do widzów - ilustracja #1
Fabelmanowie, reż. Steven Spielberg, Universal Pictures 2023

To na pewno piękny pokaz miłości do kina. Na tej płaszczyźnie Fabelmanowie nieustannie mają na widoku przekaz o tym, by podążać za głosem serca. Ta uniwersalna wymowa pozwala łatwiej wczuć się w sytuację bohatera, znajdującego się między oczekiwaniami innych a chęcią tworzenia filmowych historii. Jednocześnie gładko wchodzimy również w konkret i szczegół. Odkrywanie sztuczek, za pomocą których ekranowe opowieści stają się coraz lepsze, sprawia, że czujemy się jak małe dzieci, wraz z dorastającym Fabelmanem na nowo odkrywające magię kina.

Film stanowi rodzaj iluzji, pokazującej świat i ludzi w określonej perspektywie. Ta teza pada w Fabelmanach wystarczająco wyraźnie, by zrozumieć, o jakie efekty chodzi Spielbergowi. Nie jest to realizm, bardziej chodzi o inspirowanie i pokazywanie rzeczy być może ładniejszymi, niż są naprawdę. Tym bardziej trudno obrażać się na twórcę za prawdopodobne ubarwienia. To miała być bajka o życiu, a nie samo życie. Przy okazji trochę mnie to zastanawia w kontekście Listy Schindlera, która oczywiście niesie ciężki ładunek emocjonalny, lecz bywa oskarżana o zbytnią gloryfikację postaci Oskara Schindlera. Zawsze odbierałem to jako celowy zabieg, by jeszcze wzmocnić humanistyczne wartości, a Fabelmanowie mogą tę interpretację potwierdzać.

Spielberg pokazuje magię kina nie tylko poprzez Sammy’ego, lecz także w pojedynczych, mistrzowsko nakręconych scenach. W nawiązaniach do klasyków i hołdzie dla Johna Forda. We wspaniale przerysowanej szarży wujka, który w szczególności wydaje się pochodzić z kart jakiejś baśni – jego rola jest bowiem czarodziejska (niczym szarlatan ma on szepnąć bohaterowi parę ważnych słówek). Albo w zaskakująco thrillerowym/horrorowym momencie, kiedy Fabelmanowie wydają się opuszczać konwencję ciepłej, rodzinnej opowieści.

Rodzina w centrum historii

Tytuł zobowiązuje – Fabelmanowie dotyczą losów rodziny, i to może nawet w największym stopniu. Obserwujemy zmiany, jakie zachodzą w bohaterach za sprawą przeprowadzek i jak układają się relacje między poszczególnymi członkami familii. W pozornej idylli uważne oko szybko dostrzeże zapowiedź przyszłych problemów. Narastająca intensywność trudnej, patowej sytuacji powoduje coraz mocniejsze zanurzenie się w świecie Fabelmanów, a humorystyczne sceny pełnią funkcję idealnego katharsis.

Spielberg przypomniał mi, czym jest magia kina. Fabelmanowie to osobisty list do widzów - ilustracja #2
Fabelmanowie, reż. Steven Spielberg, Universal Pictures 2023

Rodzice Sammy’ego reprezentują przeciwstawne bieguny. Z jednej strony matka (Michelle Williams) – o marzycielskiej i artystycznej duszy, z nietypowymi zachowaniami, łatwo wpadająca w skrajne stany emocjonalne. Z drugiej ojciec (Paul Dano) – uosobienie spokoju i uczciwości, oddany pracy i rodzinie, umysł ścisły. To oryginalny i bardzo przekonujący aktorsko duet, dzięki któremu ognisko domowe Fabelmanów jest ciepłe i urocze, a zarazem potrafi stać się miejscem ognistych scen.

W szkole Sammy też musi pokonać rozmaite wyzwania. Teoretycznie znalazły się tu standardowe wątki – uprzykrzający życie łobuz, pierwsze doświadczenia miłosne – jednak Spielberg każdy z nich przedstawia z dużą werwą i zaangażowaniem, a typowości przełamuje zabawnie przerysowanymi postaciami i innym orężem – kamerą.

Fabelmanowie uniknęli wszelkich czyhających pułapek, w wyniku których efekt mógłby zboczyć z właściwej trasy. To nie jest sucha autobiografia, choć nie da się przeoczyć inspiracji życiem samego Spielberga. Emocje niosą widza przez niemal baśniowy seans, znajdują swoje ujście w odpowiednich momentach i mimo czasem nieco gorzkich rozstrzygnięć film wprawia w fantastyczny nastrój. Powstała kolejna wielka produkcja Spielberga, będąca osobistym listem kierowanym właśnie do nas, widzów.

Ocena: 8,5/10

Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski

Krzysztof "Krzyslewy" Lewandowski

Studiował dziennikarstwo, filologię polską i psychologię realizowane na UKSW, UW i SWPS. Tam napisał m.in. pracę dyplomową poświęconą współczesnej roli czarno-białego kina. W GRYOnline.pl pracuje od sierpnia 2021 roku. Pisze artykuły oraz recenzje gier, filmów i seriali, a od lipca 2023 roku zajmuje stanowisko specjalisty ds. kreowania treści w dziale Paid Products. Jest autorem artykułu naukowego „Dynamika internetu a zachowania językowe" opublikowanego w książce „Relacje w cyberprzestrzeni”. Współtworzył słownik nazw miejscowych warszawskiej dzielnicy Wawer. Próbował sił z wierszami, ale w przyszłości wolałby napisać powieść. Pisanie w sieci zaczął na portalu GameExe.pl w wieku 14 lat. Najpierw recenzował książki, ale na tym nie poprzestał i na różnych portalach internetowych oceniał gry, filmy, seriale czy komiksy. Najbardziej podobają mu się motywy surrealistyczne i gry RPG.

„Cały czas nabijałem się z niej z powodu jej cebulowego oddechu”. Matt Damon i zabawna anegdota, którą opowiada o gwieździe Marvela

„Cały czas nabijałem się z niej z powodu jej cebulowego oddechu”. Matt Damon i zabawna anegdota, którą opowiada o gwieździe Marvela

Czy 100 dni do matury będzie na Netflixie? Streamingowa przyszłość filmu komediowego spod szyldu Ekipy z polskimi gwiazdami i influencerami

Czy 100 dni do matury będzie na Netflixie? Streamingowa przyszłość filmu komediowego spod szyldu Ekipy z polskimi gwiazdami i influencerami

Listy do M. Pożegnania i powroty - ile trwa najnowsza odsłona hitowej serii z Maciejem Stuhrem i Piotrem Adamczykiem, która na walentynki zadebiutowała na Max?

Listy do M. Pożegnania i powroty - ile trwa najnowsza odsłona hitowej serii z Maciejem Stuhrem i Piotrem Adamczykiem, która na walentynki zadebiutowała na Max?

„To nie był mój wybór”. Alan Rickman był zmuszony do zagrania tej roli w filmie z 2014 roku

„To nie był mój wybór”. Alan Rickman był zmuszony do zagrania tej roli w filmie z 2014 roku

„Myślę, że właśnie powiedziałem tak”. Dzięki 3 słowom Julii Roberts do Richarda Gere'a Pretty Woman odniosło tak olbrzymi sukces

„Myślę, że właśnie powiedziałem tak”. Dzięki 3 słowom Julii Roberts do Richarda Gere'a Pretty Woman odniosło tak olbrzymi sukces