Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 28 września 2021, 22:50

autor: Maycuzai

Netflix chwali się statystykami; Wiedźmin, Bridgertonowie i Lupin wśród największych hitów

Prezes Netflixa podzielił się statystykami odnośnie najpopularniejszych tytułów w serwisie. Udzielił także komentarza o przyszłości platformy, m.in. transmisjach sportowych.

Netflix pochwalił się dwoma slajdami prezentującymi najczęściej oglądane produkcje w serwisie. Pierwsze zestawienie bazowane jest na liczbie użytkowników, którzy wybrali daną pozycję i oglądali ją przynajmniej przez 2 minuty. Drugie dotyczy łącznego czasu spędzonego przez korzystających z serwisu na oglądaniu produkcji. Oba odnoszą się do okresu wynoszącego 28 dni od premiery filmu bądź serialu.

Netflix chwali się statystykami; Wiedźmin, Bridgertonowie i Lupin wśród największych hitów - ilustracja #1
Ranking według wyświetleń.

Najwyższe miejsce wśród seriali zajął pierwszy sezon Bridgertonów, wyświetlony przez ponad 82 miliony użytkowników. Tuż za nim uplasował się Lupin, zaś dopiero trzecią pozycję zajął Wiedźmin. Dokumentalny Król tygrysów oraz Gambit królowej uprasowały się odpowiednio na siódmym i ósmym miejscu. Najchętniej wyświetlanym filmem okazał się być Tyler Rake: Ocalenie, który wyświetliło prawie 100 milionów osób. Na ogonie wiszą mu Bird Box oraz Śledztwo Spensera.

Netflix chwali się statystykami; Wiedźmin, Bridgertonowie i Lupin wśród największych hitów - ilustracja #2
Ranking według czasu oglądalności.

Bridgertonowie wygrali i to starcie, oglądani łącznie przez 625 milionów godzin. Co ciekawe, drugą pozycję zajął czwarty sezon Domu z papieru, wyprzedzając trzeci rozdział Stranger Things oraz Wiedźmina. Tuż za przygodami Geralta mieszczą się pierwsze dwa sezony Trzynastu powodów. W przypadku filmów Bird Box wymieniło się pozycjami z Tylerem Rakiem. Kolejne miejsca należą do Irlandczyka, The Kissing Booth 2 oraz 6 Underground. Niedawna Armia umarłych Zacka Snydera zaklepała sobie ósmą lokatę.

Warto nadmienić, że koreański dramat Squid Game – który na Netflixie zadebiutował 17 września – ma całkiem duże szanse, by stać się największym show w historii serwisu. Na ten moment jest światowym numerem jeden w ofercie giganta.

Podczas konferencji Vox Media’s Code Ted Sarandos – prezes Netflixa – potwierdził, że firma korzysta z danych dot. oglądalności, by podejmować niektóre decyzje biznesowe, lecz powiedział także, iż w przypadku tworzenia treści „trzeba być ostrożnym, aby nie używać ich zbyt często", ponieważ „inżynieria wsteczna opowieści" nie sprawdza się dobrze. Zapytany zaś, czy wolałby kupić sieć kin czy serwis streamingowy pokroju Spotify, odparł: „Zawsze byliśmy budowniczymi, a nie kupującymi”.

Sarandos przyznał, że Netflix czuje się teraz „być może bardziej pewnie" w rywalizacji z takimi firmami jak Disney i WarnerMedia, które kontynuują swoją ekspansję na streaming (na „nasze domowe pole" – jak to ujął). Dodał jednak: „Muszę traktować ich poważnie… Nie chcę lekceważyć żadnego z nich – bo myślę, że oni nie docenili nas". Netflix zakończył drugi kwartał z nieco ponad 209 milionami opłacających subskrypcję na całym świecie, co CEO skomentował prostym: „konkurujemy z samymi sobą".

Potwierdził też stanowisko Netflixa wobec pozyskiwania praw do transmisji sportowych na żywo, oznajmując, że „kolejne 10 miliardów dolarów", które firma przeznaczy na treści, lepiej zainwestować w programy telewizyjne i filmy. Przypomniał również o nadchodzącym drugim sezonie Króla tygrysów, który zadebiutuje już 17 listopada.

Zapytany o podpisanie umów z takimi twórcami jak Shonda Rhimes (Bridgertonowie) i Ryan Murphy (twórca American Horror Story) – łącznie opiewających na ponad 400 milionów dolarów – Sarandos powiedział, że Netflix musi iść tą drogą, aby konkurować z innymi firmami rozrywkowymi. Jedno jest pewne, streamingowy gigant nie zwalnia tempa i stara się nam dostarczyć jak największą liczbę produkcji. Czy uda mu się utrzymać tempo, czy może ich strategia okaże się błędna? Czas pokaże.